28 kwietnia 2022
fot. Andrzej Cichoń / Opoka.photo

Napełnieni po brzegi

Tydzień 2 / Otworzyło się niebo / dzień 8

oprac. WŻCh Lublin / DA KUL

Głoszenie królestwa Bożego i wezwanie do nawrócenia: J 4, 1-42

A kiedy Pan dowiedział się, że faryzeusze usłyszeli, iż Jezus pozyskuje sobie więcej uczniów i chrzci więcej niż Jan – chociaż w rzeczywistości sam Jezus nie chrzcił, lecz Jego uczniowie – opuścił Judeę i odszedł znów do Galilei. Trzeba Mu było przejść przez Samarię. Przybył więc do miasteczka samarytańskiego, zwanego Sychar, w pobliżu pola, które [niegdyś] dał Jakub synowi swemu, Józefowi. Było tam źródło Jakuba. Jezus zmęczony drogą siedział sobie przy studni. Było to około szóstej godziny. Nadeszła [tam] kobieta z Samarii, aby zaczerpnąć wody. Jezus rzekł do niej: «Daj Mi pić!». Jego uczniowie bowiem udali się przedtem do miasta dla zakupienia żywności. Na to rzekła do Niego Samarytanka: «Jakżeż Ty będąc Żydem, prosisz mnie, Samarytankę, bym Ci dała się napić?». Żydzi bowiem z Samarytanami unikają się nawzajem. Jezus odpowiedział jej na to: «O, gdybyś znała dar Boży i [wiedziała], kim jest Ten, kto ci mówi: `Daj Mi się napić` – prosiłabyś Go wówczas, a dałby ci wody żywej». Powiedziała do Niego kobieta: «Panie, nie masz czerpaka, a studnia jest głęboka. Skądże więc weźmiesz wody żywej? Czy Ty jesteś większy od ojca naszego Jakuba, który dał nam tę studnię, z której pił i on sam, i jego synowie i jego bydło?». W odpowiedzi na to rzekł do niej Jezus: «Każdy, kto pije tę wodę, znów będzie pragnął. Kto zaś będzie pił wodę, którą Ja mu dam, nie będzie pragnął na wieki, lecz woda, którą Ja mu dam, stanie się w nim źródłem wody wytryskającej ku życiu wiecznemu». Rzekła do Niego kobieta: «Daj mi tej wody, abym już nie pragnęła i nie przychodziła tu czerpać». A On jej odpowiedział: «Idź, zawołaj swego męża i wróć tutaj!». A kobieta odrzekła Mu na to: «Nie mam męża». Rzekł do niej Jezus: «Dobrze powiedziałaś: Nie mam męża. Miałaś bowiem pięciu mężów, a ten, którego masz teraz, nie jest twoim mężem. To powiedziałaś zgodnie z prawdą». Rzekła do Niego kobieta: «Panie, widzę, że jesteś prorokiem. Ojcowie nasi oddawali cześć Bogu na tej górze, a wy mówicie, że w Jerozolimie jest miejsce, gdzie należy czcić Boga». Odpowiedział jej Jezus: «Wierz Mi, kobieto, że nadchodzi godzina, kiedy ani na tej górze, ani w Jerozolimie nie będziecie czcili Ojca. Wy czcicie to, czego nie znacie, my czcimy to, co znamy, ponieważ zbawienie bierze początek od Żydów. Nadchodzi jednak godzina, owszem już jest, kiedy to prawdziwi czciciele będą oddawać cześć Ojcu w Duchu i prawdzie, a takich to czcicieli chce mieć Ojciec. Bóg jest duchem: potrzeba więc, by czciciele Jego oddawali Mu cześć w Duchu i prawdzie». Rzekła do Niego kobieta: «Wiem, że przyjdzie Mesjasz, zwany Chrystusem. A kiedy On przyjdzie, objawi nam wszystko». Powiedział do niej Jezus: «Jestem nim Ja, który z tobą mówię».

Na to przyszli Jego uczniowie i dziwili się, że rozmawiał z kobietą. Jednakże żaden nie powiedział: «Czego od niej chcesz? – lub: – Czemu z nią rozmawiasz?». Kobieta zaś zostawiła swój dzban i odeszła do miasta. I mówiła tam ludziom: «Pójdźcie, zobaczcie człowieka, który mi powiedział wszystko, co uczyniłam: Czyż On nie jest Mesjaszem?». Wyszli z miasta i szli do Niego. Tymczasem prosili Go uczniowie, mówiąc: «Rabbi, jedz!». On im rzekł: «Ja mam do jedzenia pokarm, o którym wy nie wiecie». Mówili więc uczniowie jeden do drugiego: «Czyż Mu kto przyniósł coś do zjedzenia?». Powiedział im Jezus: «Moim pokarmem jest wypełnić wolę Tego, który Mnie posłał, i wykonać Jego dzieło. Czyż nie mówicie: `Jeszcze cztery miesiące, a nadejdą żniwa?`. Oto powiadam wam: Podnieście oczy i popatrzcie na pola, jak bieleją na żniwo. Żniwiarz otrzymuje już zapłatę i zbiera plon na życie wieczne, tak iż siewca cieszy się razem ze żniwiarzem. Tu bowiem okazuje się prawdziwym powiedzenie: Jeden sieje, a drugi zbiera. Ja was wysłałem żąć to, nad czym wyście się nie natrudzili. Inni się natrudzili, a w ich trud wyście weszli». Wielu Samarytan z owego miasta zaczęło w Niego wierzyć dzięki słowu kobiety świadczącej: «Powiedział mi wszystko, co uczyniłam». Kiedy więc Samarytanie przybyli do Niego, prosili Go, aby u nich pozostał. Pozostał tam zatem dwa dni. I o wiele więcej ich uwierzyło na Jego słowo, a do tej kobiety mówili: «Wierzymy już nie dzięki twemu opowiadaniu, na własne bowiem uszy usłyszeliśmy i jesteśmy przekonani, że On prawdziwie jest Zbawicielem świata».

 

Modlitwa przygotowawcza: Panie, spraw, aby wszystkie moje zamiary, decyzje i czyny były skierowane w sposób czysty ku Twojej służbie i chwale.

Postaraj się przez chwilę trwać w pragnieniu jedności z Bogiem we wszystkim, czym żyjesz i co robisz.

Obraz: Zobacz Jezusa i Samarytankę przy studni.

Prośba o owoc: Prosić o dogłębne poznanie Pana, który dla mnie stał się człowiekiem, abym Go bardziej kochał i więcej szedł w Jego ślady – za wstawiennictwem Maryi, Jego Matki, przez Jej Niepokalane Serce.


1. Jezus głosił królestwo i realizował misję Ojca poprzez spotkania z ludźmi twarzą w twarz. Ujawniał w nich bogactwo swojego człowieczeństwa i ukazywał drogę przemiany – poprzez miłość i prawdę. To bogactwo i umiejętność spotkania miały możliwość dojrzewać w serdecznych, bliskich relacjach z Maryją i Józefem.

Spotykamy dziś Jezusa zmęczonego drogą. Korzysta z zasłużonego odpoczynku, ale nie przestaje pełnić woli Ojca. Wie, że jest tam po coś, czeka i pragnie tego spotkania. Odpowiada też na głębokie pragnienie kobiety, o którym być może ona sama jeszcze nie wie. Każda okoliczność życia, spotkany człowiek są ważne, co prowadzi nas w kierunku bardziej świadomego podjęcia codzienności. Kiedy Samarytanka nadchodzi, Jezus odnosi się do niej z szacunkiem, przełamując zwyczajowe bariery. Daje jej możliwość bycia podmiotem rozmowy, wyrażania swoich myśli, wątpliwości, pytań. Pozwala jej też zrobić coś dla Niego, przez co podnosi ją, buduje jej wartość – to On jest przecież teraz od niej zależny w zaspokojeniu swojego pragnienia, nie może więc patrzeć na nią z góry. Traktuje ją poważnie, odsłania przed nią najgłębszą tajemnicę swojej misji i tożsamości – przed nikim innym chyba nie uczynił tego tak bezpośrednio.

Podobnie Jezus słucha i odsłania się przed każdym z nas, pragnąc naszego oddania i miłości. Zaangażujmy się szczerze w to spotkanie, dzieląc się sobą i przyjmując Go tak, jak nam się daje.

2. Kobieta czuła szacunek Jezusa i to, że jej nie potępia. Dlatego kiedy On nazywa zło w jej życiu, nie broni się ani nie usprawiedliwia, ale mówi, że jest prorokiem. Jest zdolna do uznania prawdy, bo czuje się bezpiecznie. I Jezus odwzajemnia jej prawdą o sobie, wskazując na zupełnie nowe perspektywy życia w łączności z Bogiem.

On jest tym, przed którym niczego nie musimy ukrywać. Przeciwnie – to właśnie Jemu możemy zaufać do końca i bezwarunkowo, wejść w najciemniejsze zakamarki naszego życia, na które jedyną odpowiedzią może być tylko Jego niewyczerpane miłosierdzie. Przewodniczką w tym zaufaniu i dialogu niech będzie dla nas Maryja, która wiedziała, że Bóg pozostaje wierny do końca.

3. Owocem spotkania z Jezusem stało się dla kobiety zupełnie nowe przeżywanie siebie i relacji z otoczeniem. Możemy przypuszczać, że nieprzypadkowo przychodziła do studni wtedy, kiedy nikogo nie spodziewała się przy niej spotkać, a jej sytuacja życiowa mogła rodzić poczucie wstydu i stanowić potencjalne źródło upokorzeń. Teraz ta sama kobieta bez zwłoki biegnie do miasta i głośno mówi prawdę o sobie i o Jezusie. I jej świadectwo jest przyjmowane jako wiarygodne, powoduje, że jej współmieszkańcy przychodzą, aby spotkać Jezusa. Tak odbudowują się jej relacje z ludźmi, a jej obecność i sposób komunikacji stają się narzędziem nawrócenia i przemiany dla innych. Nie ma już potrzeby zatrzymywania się na sobie, na przyjęciu czy odrzuceniu przez ludzi, bo Jezus przyjął ją do głębi w jej prawdziwym człowieczeństwie. I to na Niego ona wskazuje, a ludzie – idąc tam – mają szansę sami doświadczyć tego spotkania, które okazuje się tak owocne.

Jak moje przebywanie z Jezusem przemienia moje świadectwo i bycie wśród innych?


Rozmowa końcowa: Prośmy Maryję, by uczyła nas autentyczności w życiu, byśmy jak Ona byli do końca prawdziwi w przyjmowaniu Jezusa i dawaniu Go innym.


ilustracja: Victor Delhez