27 kwietnia 2022
fot. Andrzej Cichoń / Opoka.photo

Napełnieni po brzegi

Tydzień 1 - Bóg czeka na TAK człowieka / dzień 5

oprac. WŻCh Lublin / DA KUL

Odnalezienie Jezusa w świątyni: Łk 2, 41-50

Rodzice Jego chodzili co roku do Jerozolimy na Święto Paschy. Gdy miał lat dwanaście, udali się tam zwyczajem świątecznym. Kiedy wracali po skończonych uroczystościach, został Jezus w Jerozolimie, a tego nie zauważyli Jego Rodzice. Przypuszczając, że jest w towarzystwie pątników, uszli dzień drogi i szukali Go wśród krewnych i znajomych. Gdy Go nie znaleźli, wrócili do Jerozolimy szukając Go. Dopiero po trzech dniach odnaleźli Go w świątyni, gdzie siedział między nauczycielami, przysłuchiwał się im i zadawał pytania. Wszyscy zaś, którzy Go słuchali, byli zdumieni bystrością Jego umysłu i odpowiedziami. Na ten widok zdziwili się bardzo, a Jego Matka rzekła do Niego: «Synu, czemuś nam to uczynił? Oto ojciec Twój i ja z bólem serca szukaliśmy Ciebie». Lecz On im odpowiedział: «Czemuście Mnie szukali? Czy nie wiedzieliście, że powinienem być w tym, co należy do mego Ojca?» Oni jednak nie zrozumieli tego, co im powiedział.

 

Modlitwa przygotowawcza: Panie spraw, aby wszystkie moje zamiary, decyzje i czyny były skierowane w sposób czysty ku Twojej służbie i chwale. Postaraj się przez chwilę trwać w pragnieniu jedności z Bogiem we wszystkim, czym żyjesz i co robisz.

Obraz: Wyobraź sobie Józefa i Maryję, którzy uświadomili sobie, że zgubili Jezusa. Zobacz, gdzie Go szukają, kogo pytają. Usłysz, co odpowiadają im inni pątnicy, co Rodzice mówią do siebie.

Prośba o owoc: „Prosić o to, czego pragnę”. Tu możesz prosić o łaskę wytrwałości w szukaniu kontaktu z Jezusem.


1. Zgubienie Jezusa – błądzenie i trud szukania. W czasie pielgrzymki miało miejsce wydarzenie, które napełniło ogromnym bólem Maryję i Józefa. Po skończonych uroczystościach i całodniowej wędrówce powrotnej okazało się, że nie ma z nimi Jezusa. Wraz z upływem czasu niepokój wzrastał. Maryja i Józef po uświadomieniu sobie faktu, że zgubili Jezusa, podejmują decyzję i trud powrotu. Szukali Syna z bólem serca. Trzy dni poszukiwań to cały szereg cierpień: cierpienie Matki, która zgubiła swojego Syna, cierpienie osoby odpowiedzialnej, która czuje, że nie wywiązała się z obowiązku opieki nad dzieckiem. Ponadto doświadczenie przykrości, upokorzeń związanych z krytyką innych. Po trzech dniach znaleźli Go we „właściwym miejscu”, w świątyni. Życie człowieka, jego droga jest nieustannym gubieniem i poszukiwaniem Boga. Nie zawsze jednak szukamy Go we właściwych miejscach. Często idziemy własnymi, krętymi ścieżkami i coraz bardziej oddalamy się od miejsca Jego obecności. Nasze poszukiwanie wówczas się przedłuża. Zamiast odnaleźć Go od razu w świątyni, potrzebujemy „trzech dni” błądzenia po omacku. Przypomnę sobie moje momenty błądzenia. Gdzie wtedy odnajdywałem Jego obecność?

2. Synu, czemuś nam to uczynił? Gdy Rodzice trafiają wreszcie do świątyni, na widok Jezusa dyskutującego z uczonymi Józef milczy, natomiast Maryja pozwala, by cały ból i tłumione uczucia troski i miłości znalazły ujście na zewnątrz: „Synu czemuś nam to uczynił? Oto ojciec Twój i ja z bólem serca szukaliśmy Ciebie” (Łk 2, 48). Matka zarzuca Synowi nierozważne postępowanie. Jej słowa można rozumieć jako wyraz troski o dziecko, które dorasta i zaczyna zachowywać się w sposób dotąd nieznany rodzicom. Na wyrzut Maryi Jezus odpowiada: „Czemuście mnie szukali? Czyż nie wiedzieliście, że powinienem być, w tym co należy do mego Ojca?” (Łk 2, 49). Maryja nie zrozumiała odpowiedzi Jezusa, Ona wskazywała na Józefa – ojca ziemskiego, On na Ojca Niebieskiego. Jest to moment, w którym Matka konfrontuje się z końcem jakiegoś etapu. Rodzice ziemscy nauczyli Jezusa tego, co potrafili. Jezus dalsze wzrastanie zawierza Bogu Ojcu. Teraz to Maryja i Józef będą uczyć się od Jezusa relacji z Bogiem. Jezus wymusza na swojej Matce i ziemskim ojcu zmianę perspektywy myślenia – z ludzkiej na Bożą. Jak ja zachowuję się, gdy nie rozumiem wydarzeń, które mnie spotykają? Z czym muszę się zmierzyć, by móc dostrzec Bożą perspektywę wydarzeń?

3. Maryja jednocześnie wychowanką i uczennicą. Niezrozumienie przynależności Jezusa do Boga Ojca wprowadza Maryję jeszcze głębiej na drogę wiary i wzrastania. Można powiedzieć, że Matka Boga jako pierwsza przeżywa „ciemności wiary”. Jest Jego wychowawczynią, a jednocześnie uczennicą, która wiernie zatrzymuje w sercu słowa Jezusa i medytuje nad nimi. Wiara nie wymaga natychmiastowego zrozumienia. Przeciwnie – zakłada tajemnicę i otwartość na nowe, nieznane; zakłada wątpliwości, pytania oraz prowokuje do poszukiwania odpowiedzi. Wymaga jednak Maryjnego „zachowywania i rozważania w sercu”. Wymaga zaufania i przyjęcia, zgody na to, w jaki sposób Bóg chce działać, a wyzbywania się swojego planu na odnajdywanie Boga. Jak ja łączę bycie wychowawcą dla jednych, a jednocześnie bycie uczniem? Czy mam otwartość na niestandardowość logiki Bożej, czy próbuję włożyć Boga w ramy ludzkiej logiki?


Rozmowa końcowa: Porozmawiam z Maryją o tym, co mnie najbardziej poruszyło w trakcie tej medytacji. Zdrowaś Mario…


ilustracja: Victor Delhez