27 kwietnia 2022
fot. Andrzej Cichoń / Opoka.photo

Napełnieni po brzegi

Tydzień 1 / Bóg czeka na TAK człowieka / dzień 3

oprac. WŻCh Lublin / DA KUL

Narodziny Jezusa: Łk 2, 1-20

W owym czasie wyszło rozporządzenie Cezara Augusta, żeby przeprowadzić spis ludności w całym państwie. Pierwszy ten spis odbył się wówczas, gdy wielkorządcą Syrii był Kwiryniusz. Wybierali się więc wszyscy, aby się dać zapisać, każdy do swego miasta. Udał się także Józef z Galilei, z miasta Nazaret, do Judei, do miasta Dawidowego, zwanego Betlejem, ponieważ pochodził z domu i rodu Dawida, żeby się dać zapisać z poślubioną sobie Maryją, która była brzemienna. Kiedy tam przebywali, nadszedł dla Maryi czas rozwiązania. Porodziła swego pierworodnego Syna, owinęła Go w pieluszki i położyła w żłobie, gdyż nie było dla nich miejsca w gospodzie. W tej samej okolicy przebywali w polu pasterze i trzymali straż nocną nad swoją trzodą. Naraz stanął przy nich anioł Pański i chwała Pańska zewsząd ich oświeciła, tak że bardzo się przestraszyli. Lecz anioł rzekł do nich: «Nie bójcie się! Oto zwiastuję wam radość wielką, która będzie udziałem całego narodu: dziś w mieście Dawida narodził się wam Zbawiciel, którym jest Mesjasz, Pan. A to będzie znakiem dla was: Znajdziecie Niemowlę, owinięte w pieluszki i leżące w żłobie». I nagle przyłączyło się do anioła mnóstwo zastępów niebieskich, które wielbiły Boga słowami: «Chwała Bogu na wysokościach, a na ziemi pokój ludziom Jego upodobania». Gdy aniołowie odeszli od nich do nieba, pasterze mówili nawzajem do siebie: «Pójdźmy do Betlejem i zobaczmy, co się tam zdarzyło i o czym nam Pan oznajmił». Udali się też z pośpiechem i znaleźli Maryję, Józefa i Niemowlę, leżące w żłobie. Gdy Je ujrzeli, opowiedzieli o tym, co im zostało objawione o tym Dziecięciu. A wszyscy, którzy to słyszeli, dziwili się temu, co im pasterze opowiadali. Lecz Maryja zachowywała wszystkie te sprawy i rozważała je w swoim sercu. A pasterze wrócili, wielbiąc i wysławiając Boga za wszystko, co słyszeli i widzieli, jak im to było powiedziane.

 

Modlitwa przygotowawcza: Panie, spraw, aby wszystkie moje zamiary, decyzje i czyny były skierowane w sposób czysty ku Twojej służbie i chwale.

Postaraj się przez chwilę trwać w pragnieniu jedności z Bogiem we wszystkim, czym żyjesz i co robisz.

Obraz: Przyjrzyj się scenie Narodzenia Pańskiego. Zobacz postaci. Rozważ, co dzieje się wokół Świętej Rodziny? Kto im towarzyszy? Kto w tej scenie jest w centrum, kto bardziej na uboczu? Gdzie znajdujesz się w tym wydarzeniu, co robisz?

Prośba o owoc: „Prosić o to, czego pragnę”. Tu możesz prosić o przyjęcie Nowonarodzonego do szopy swojego serca.


1. Szopa – symbol naszego serca. Święty Łukasz opisuje tę cudowną noc Narodzenia Pańskiego w sposób prosty, bez jakiejkolwiek cudowności: „Kiedy tam przybyli, nadszedł dla Maryi czas rozwiązania. Porodziła swego pierworodnego Syna, owinęła Go w pieluszki i położyła w żłobie” (Łk 2, 6). Bóg przychodzi na świat w rzeczywistości, którą zastał. W szopie, na otwartej przestrzeni, w brudzie, chłodzie, wśród zwierząt, bo tam się znalazło dla Niego miejsce. Położono Go w żłobie, z którego się je. Niesamowita to symbolika: bycie przeznaczonym na pokarm dla wszystkich.

Szopa jest symbolem mojego serca. Jezus chce przychodzić do mojego serca takiego, jakim ono jest, nie chce czekać, aż je posprzątam, np. spowiedzią w przeddzień Wielkiej Nocy. On chce wkraczać w taką moją rzeczywistość, jaka ona jest – niegotową, brudną, nieświeżą. On tam się rodzi. Zastanowię się, jak obecnie wygląda moje serce, wśród czego przebywa Jezusowa miłość, wśród jakich myśli, zwierząt, w jakim bałaganie, a może w chaosie.

2. Kto ma dostęp do Dzieciątka? W przeciwieństwie do bogatych pałaców, pełnych ochrony i bram, do szopy może zajrzeć każdy. Każdy może tam wejść, bez biletu, potrzeby wcześniejszego rezerwowania wejściówki. Pytanie, kto chce wejść do szopy? Ci, dla których jest ona naturalnym miejscem. Prosta szopa jest bardziej zauważalna i dostępniejsza dla ludzi prostych. Narodziny Jezusa pozostają poza zasięgiem bogatych mieszkańców Betlejem nie dlatego, że nie mają tam wstępu, ale raczej dlatego, że nie chcieliby tam zajrzeć, nie tam szukaliby Zbawienia. Fakt, że radosną nowinę usłyszeli najpierw pasterze, jest wyraźną zapowiedzią przyszłej postawy Jezusa, który najchętniej będzie nawiedzał i przebywał z ubogimi, ludźmi prostymi i grzesznikami. Przyglądając się scenie Narodzin, na pierwszym planie widzimy zwierzęta i siano – to, co jest naturalne w szopie. Maleńki Jezus leży z boku i jest znacznie mniejszy od zwierząt.

Tak też często jest w naszym życiu. Często potrzebuję rezygnacji ze swoich bogactw, by móc otworzyć w sobie przestrzeń na chęć zajrzenia do szopy. A nawet jeśli już jestem gotów zajrzeć do swojego serca, niełatwo jest tam dostrzec Jezusa i Jego miłość. Zazwyczaj to nie ona jest w centrum. Chcąc ją dostrzec, muszę się najpierw przebić przez swoją codzienność, przekonania i zatwardziałość ludzkiej logiki.

3. Głośność i uwielbienie pasterzy, a cichość i kontemplacja Maryi. Zdziwieniu, radości i dziękczynieniu pasterzy wobec oznajmionej im tajemnicy narodzin Syna Bożego towarzyszy hałas, zgiełk. Szopa staje się pełna pasterzy, każdy chce dotknąć i ucałować Święte Dziecię. Maryja nikomu tego nie broni. Nie odgania ludzi, bojąc się o zdrowie Nowonarodzonego. Nie mówi, by przyszli za trzy dni, gdy Ona i Maleństwo nabiorą sił. Podczas gdy pasterze pozwolili sobie na radość i euforię, Maryja rozważa to, co się dzieje wokół niej, łącząc w sercu paradoks tajemnicy: z jednej strony – wielkość, chwałę Boga, z drugiej – prostotę, ubóstwo Jego narodzin na ziemi. Maryi towarzyszy cisza, skupienie, kontemplacja chwili i poddanie temu, co się dzieje wokół Niej.

Mogę uczyć się od Maryi postawy trwania na modlitwie i kontemplacji działania Boga. Maryja nie szukała argumentów potwierdzających racjonalność takiego sposobu przyjścia na świat Boga, Ona „zachowywała wszystkie te sprawy i rozważała je w swoim sercu” (Łk 2, 19).


Rozmowa końcowa: Porozmawiam z Maryją o tym, co mnie najbardziej poruszyło w trakcie tej medytacji. Odmówię Zdrowaś Mario.


ilustracja: Victor Delhez