1 maja 2022
fot. Ben Skála / Wikipedia

Kim był św. Ignacy

o. Paweł Szpyrka SJ

Ignacy Loyola, święty Kościoła katolickiego, duchowny, teolog, prezbiter i założyciel zakonu jezuitów.

Pod koniec życia pewien kulawy i małomówny Bask przymuszony został do opowiedzenia historii swojego życia. Skrzętnie spisana przez sekretarza relacja nie należy do pereł światowej literatury. Niemniej jednak kiedy wytrwały czytelnik niewielkiej książeczki „Opowieść Pielgrzyma” zdoła wgryźć się w tekst, doświadczy pewnej prostej i natchnionej mądrości. Mądrości ponadczasowej, która pomoże i jemu spojrzeć inaczej na swoje życie.

Loyola

Iñigo López de Loyola urodził się prawdopodobnie w 1491 r. w rodzinnym zamku w północnej Hiszpanii, w kraju Basków. Jak sam wspomina pod koniec życia, do 26. roku życia był człowiekiem oddanym marnościom tego świata. Szczególniejsze upodobanie znajdował w ćwiczeniach rycerskich, żywiąc wielkie i próżne pragnienie zdobycia sobie sławy. Był paziem na dworze królewskiego podskarbiego, a służbę rycerską rozpoczął u księcia de Lara, wicekróla Nawarry. Umiał obcować z kobietami, ale gdy było trzeba, potrafił zasłonić się przywilejami kleryka i uciec od odpowiedzialności karnej za drobne przestępstwa, które można złożyć na kark młodzieńczego temperamentu. Ze zrozumiałych względów hagiografowie nie rozwijają tych wątków. Sam Ignacy wracał do nich chętnie w poufnych rozmowach ze współbraćmi przeżywającymi cielesno-duchowe trudności. Charakterystycznym rysem Iñiga było pragnienie wielkości i sławy, które pchało go do czynów odważnych, a nawet zuchwałych. Po nawróceniu jego pragnienia uległy zmianie, pozostał jednak ten sam ogień, którym chciał zapalić cały świat. Pierwsze przykazanie Iñiga: Pielęgnuj w sobie wielkie pragnienia.

Pampeluna

Znalazł się pewnego dnia w twierdzy oblężonej przez Francuzów. Wszyscy jego towarzysze, widząc jasno, że nie potrafią się obronić, byli zdania, że trzeba się poddać, o ile tylko otrzymają obietnicę zachowania życia. Natomiast Ignacy przytoczył tyle racji alkadowi, iż zdołał go przekonać i skłonić do obrony – wbrew opinii oficerów, których także do odwagi zachęcił swoim zapałem i energią. Iñigo potrafił działać odważnie, nawet wbrew otoczeniu, wysoko ceniąc rycerski honor. Podczas obrony Pampeluny (20 maja 1521 r. – w poniedziałek po Zielonych Świątkach), po sześciogodzinnym szturmie armatnia kula strzaskała mu prawą nogę, a drugą poważnie raniła. Mimo długiej rekonwalescencji w rodzinnym gnieździe nie przestał marzyć o wielkich czynach. Zdecydował się nawet na bolesną operację ponownego łamania źle złożonej nogi. O stanie rannego świadczy fakt, że w wigilię Uroczystości Świętych Apostołów Piotra i Pawła, poważnie liczono się z jego śmiercią. Kariera rycerska okazała się niemożliwa. On jednak rychło znalazł innego Króla, któremu oddał się na służbę. Drugie przykazanie Iñiga: Nie przejmuj się przeciwnościami.

Montserrat

Gdy wrócił do zdrowia, opuścił bezpieczny dom i rozpoczął pokutniczą pielgrzymkę do Jerozolimy. Pierwszym ważnym etapem było położone wysoko w górach maryjne sanktuarium – Montserrat. Iñigo, błędny rycerz, znalazł nową damę swego serca. W wigilię Zwiastowania Najświętszej Panny w marcu 1522 r., pod osłoną nocy, wyruszył ukradkiem na poszukiwanie jakiegoś żebraka. Zdjąwszy z siebie ubranie, oddał mu je, a przywdział swoje upragnione odzienie pielgrzymie. Następnie uklęknął przed ołtarzem Matki Boskiej z kosturem w ręce i spędził tam całą noc – już to klęcząc, już to stojąc. To, co narodziło się w głębi serca, wymagało teraz jasnego i uroczystego potwierdzenia. Tylko w ten sposób trud, który podjął, mógł przynieść odpowiednie owoce. W Montserracie, jak sam wspomina, po odbyciu trwającej trzy dni spowiedzi z całego życia, po raz pierwszy zwierzył się spowiednikowi ze swoich planów, o których do tej pory nikomu nie mówił. Była to dyskretna, a równocześnie uroczysta deklaracja podjęcia nowego życia. W sanktuarium do dziś można zobaczyć miecz złożony przez Iñiga jako wotum. Trzecie przykazanie brzmi zatem: Niech słowo, które wypowiadasz, ma wartość.

Manresa

Dla wytchnienia przed dalszą podróżą miał się zatrzymać tutaj tylko kilka dni. Został prawie rok, ćwicząc się w postach i innych umartwieniach oraz rozmawiając z Bogiem, który prowadził go przez stany strapienia i pocieszenia. Bóg obchodził się z nim podobnie jak nauczyciel w szkole z dzieckiem i go pouczał. Nękany pokusami raz jeszcze spoglądał na swoje dotychczasowe życie. Pojawiał się lęk o przyszłość. Towarzyszyły mu obawy o skuteczność zastosowanych ascetycznych środków, takich jak: biczowanie, posty wycieńczające organizm, długie czuwania i zaniedbywanie osobistej higieny. Rezygnując z nich, Iñigo powoli odkrywał prostą drogę prowadzącą do spotkania z Bogiem. Owocem tych doświadczeń są Ćwiczenia Duchowe, w których nieustannie pobrzmiewa zachęta – czwarte przykazanie: Reflektuj nad własnym postępowaniem.

Jerozolima

„Opowieść Pielgrzyma” szczegółowo opisuje trudy podróży: brak pieniędzy, niebezpieczeństwa na statku, choroba morska, głód, zagrożenie ze strony Turków, a nawet ze strony współtowarzyszy, kiedy piętnowanie ich jawnych grzechów o mało nie spowodowało wysadzenia go na jakiejś wyspie. Nic jednak nie mogło zdusić radości, którą odczuł, gdy wreszcie zobaczył Święte Miasto. Ujrzawszy je 4 września 1523 r., doznał wielkiej pociechy. I według tego, co inni mówili, pociecha ta była powszechna u wszystkich wraz z radością, która nie wydawała się być tylko naturalna. Iñigo planował nawet pozostanie w Ziemi Świętej, ale nie uzyskał na to pozwolenia, dlatego musiał wrócić do Europy. Nie był to jednak powód do zniechęcenia w myśl piątego przykazania: Nie bój się przygody i nowych doświadczeń.

Barcelona – Alcalá – Salamanka

Pielgrzym zrozumiał, że nie było wolą Bożą, aby pozostał w Jerozolimie. Zastanawiając się nad sobą, często stawiał sobie pytanie: quid agendum – co teraz robić? W końcu poczuł w sobie skłonność do podjęcia nauki przez jakiś czas, aby móc pomagać duszom. Decyzja ta, z uwagi na dojrzały wiek Ignacego, była kolejnym przejawem duchowej brawury. Okres studiów w Hiszpanii związany był z wieloma przeciwnościami, które wynikały z doznawanych prześladowań ze strony władz kościelnych. Mimo to Iñigo nie zaprzestał prowadzić kierownictwa duchowego. W Alcali zwrócił na siebie uwagę inkwizytora i został osadzony w więzieniu. W Salamance uwięzili go dominikanie, zaprosiwszy na obiad do swego klasztoru. Pielgrzym zawsze starał się wyjaśniać każdą sytuację, by móc oczyścić się z krzywdzących i opartych na donosach zarzutów. Mimo że w żadnej ze studiowanych przez siebie dziedzin nie osiągnął wybitnych sukcesów, z naiwnym uporem pragnął przekonać wszystkich, że życie chrześcijanina opiera się na umiłowaniu Prawdy. Kochaj prawdę – to było jego szóste przykazanie.

Paryż

Wcześniejsze doświadczenia nauczyły go, że nie powinien łączyć studiów podjętych w celu lepszego pomagania duszom z duszpasterskim zaangażowaniem. Od października 1529 r. do kwietnia 1535 r. przestawał z magistrami: Piotrem Fabrem i Franciszkiem Ksawerym, których potem pozyskał za pomocą Ćwiczeń Duchowych do służby Bożej. Wokół nich zgromadzili się pierwsi towarzysze. Z ich przyjaźni narodziło się Towarzystwo Jezusowe. Doświadczenie Ćwiczeń oraz ślubowanie na wzgórzu Montmartre ubóstwa, czystości i odbycia pielgrzymki do Jerozolimy scaliły grupę przyjaciół poruszonych wspólnym pragnieniem. Z podjęciem tego wielkiego dzieła zdecydowali się jednak zaczekać do ukończenia studiów, by tym owocniej się mu poświęcić. Z tego doświadczenia wypływa jedna z podstawowych maksym Ignacego, niestety często zapominana. Siódme przykazanie brzmi zatem: Jeśli chcesz coś robić dobrze, skup się na jednej rzeczy.

Wenecja

Oczekując na statek do Ziemi Świętej, towarzysze posługiwali w szpitalach i przytułkach, prowadzili rozmowy duchowe. Pragnęli zobaczyć ojczyznę Jezusa, a spotykali Jego umęczone oblicze w ludziach potrzebujących pomocy. Wzniosłe plany w zderzeniu z szarą codziennością stały się sprawdzianem trwałości pragnień i czystości motywacji. Tutaj także pojawili się ludzie wątpiący w dobroć ubogich kleryków. Oni jednak widzieli w podejmowanym działaniu realizację najważniejszego przykazania: kochaj Boga i bliźnich. W Wenecji ci, którzy jeszcze nie byli kapłanami, przyjęli święcenia.

Vicenza

W lipcu 1537 r. Pielgrzymowi wypadało udać się z Fabrem i Laynezem do Vicenzy. Tam, poza miastem, znaleźli pewien dom bez drzwi i okien. Spali w nim na garści słomy, którą sobie przynieśli. Dwaj z nich dwa razy dziennie chodzili żebrać w mieście, lecz przynosili tak mało, że prawie nie mogli się z tego utrzymać. Zazwyczaj jedli trochę chleba gotowanego w wodzie, jeśli go mieli. Przygotowaniem posiłku zajmował się ten z nich, który pozostawał w domu. W ten sposób spędzili tam 40 dni, poświęcając się tylko modlitwie. Znoszony trud jeszcze bardziej cementował grupę. Doświadczenie wspólnoty w misji stało się fundamentem dojrzewającego projektu, aby założyć nową wspólnotę zakonną. Ósme przykazanie to: Staraj się, by ci, z którymi pracujesz, byli także twoimi przyjaciółmi.

Rzym

Aby oddać się do dyspozycji papieża, trzeba było znaleźć się w Rzymie. Stąd, poza krótkimi podróżami, Ignacy nie wyjeżdżał z miasta, a ze współbraćmi porozumiewał się za pomocą listów. Papież Paweł III bullą „Regimini militantis Ecclesiae”, ogłoszoną 27 września 1540 r., zatwierdził nowy zakon pn. Towarzystwo Jezusowe. Ignacemu – wybranemu na generała – zlecone zostało zadanie napisania konstytucji. Ponadto warto podkreślić zaangażowanie Pielgrzyma w posługi duchowe i charytatywne: z jego pomocą i towarzyszy założono w Rzymie m.in. Dom Katechumenów, Dom św. Marty oraz Dom Sierot. W dwu osobnych zakładach opiekowano się sierotami: chłopcami i dziewczętami. W dwóch innych – mężczyznami i kobietami przygotowującymi się do wyznania wiary, przede wszystkim żydami, a niekiedy i muzułmanami. Dom św. Marty dawał schronienie upadłym kobietom, które w ten sposób otrzymywały szansę rozpoczęcia nowego życia. Podobne domy powstały w Bolonii, Florencji, Mutinie, Messynie i Palermo. Pełne miłosierdzia spojrzenie na drugiego człowieka, zwłaszcza złamanego grzechem i poczuciem winy, charakteryzowało starego, kulawego Baska, który z dumnego rycerza stał się towarzyszem Chrystusa, często powtarzającym swoje dziesiąte przykazanie: Słuchaj innych, starając się wydobyć z nich to, co najlepsze.